"Intymna teoria względności" Janusz L. Wiśniewski

sobota, maja 10, 2014



Jest to zbiór siedemnastu opowiadań, z czego piętnaście, nie licząc O zachwycie nad słowem i Epilogu, ukazały się na łamach miesięcznika PANI.

Nie ma tu co dużo mówić, Janusza L. Wiśniewskiego albo się lubi, albo nie. Swoją przygodę z nim zaczęłam od „S@motności w sieci”, przed kilkoma laty, która wtedy jakoś mi nie podeszła, przemogłam się niedawno. A jak już się przemogłam i znalazłam na półce kilka innych książek, pomyślałam: czemu nie?

Jak dla mnie książeczka króciutka. Opowiadań się nie czyta – je się pochłania. Wraz z językiem, z historiami tak różnych ludzi. Tych, którzy szukają w swoim życiu szczęścia, czy po prostu borykają się z mnożącymi się problemami. Bo tak też się zdarza, bo przecież nasze życie niestety nie jest usłane tylko różami. Ale głównie chyba wybojami i człowiek po prostu musi się do tego faktu, niestety, przyzwyczaić.

Historie są wyjątkowe. W sam raz do przeczytania w jeden wieczór, kiedy skończyło się czytać coś innego, i pragnie się odpoczynku. Niebywałym plusem, który sprawiał, że każdą kartkę pochłaniałam, był po prostu przyswajalny język, który rozumiałam, który do mnie trafiał i który – jak widać – wywarł dobre wrażenie.

Warto również wspomnieć o wtrąceniach na temat fizyki i chemii, w których to dziedzinach, można wywnioskować, autor czuje się jak przysłowiowa ryba w wodzie. Jednak nawet ten mały uszczerbek, mogący niektórych zdenerwować lub powoli zniechęcać, nie zmienia faktu, że jest to niebywale miła lektura, do przeczytania której serdecznie zachęcam. Jeżeli z jakiegoś powodu jednak jesteście uprzedzeni do twórczości Janusza L. Wiśniewskiego, z całym sercem mogę Wam książkę tą polecić. Jeśli jesteście jego fanami, a tego nie czytaliście, tym bardziej Was do tego namawiam…


You Might Also Like

8 komentarze

  1. Ja przygodę z tym autorem również rozpoczęłam od „S@motności w sieci”, która niestety nie przypadła mi do gustu, dlatego na razie nie mam ochoty na powtórkę z rozrywki tym bardziej, że jakoś nie przepadam za antologią. Wolę zadecydowanie dłuższą prozę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każdy woli co innego, jednak może kiedyś za parę lat wrócisz i zmienisz zdanie, kto wie :)

      Usuń
  2. Bardzo lubię tego autora :)
    Okej, chętnie przeczytam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam serdecznie! Bardzo miła książka, właśnie w tym tygodniu skończyłam kolejną, podobną więc w niedługim czasie postaram się ją zrecenzować :)

      Usuń
  3. Mam ogromny sentyment do tego autora :) Cieszę się, że w blogosferze nadal obecne są jego książki :) Tej akurat nie czytałam, postaram sie nadrobić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Opinie na temat jego twórczości są podzielone, mi samej za pierwszym razem się spodobało, ale teraz chłonę każde słowo :) Ano pewnie, nigdy nie jest za późno :)

      Usuń
  4. Nigdy nie czytałam żadnej jego książki, ale kiedyś pewnie po którąś sięgnę :)

    OdpowiedzUsuń

Instagram