„Inicjały zbrodni. Agatha Christie” Sophie Hannah

środa, listopada 12, 2014

Prawie 40 lat po premierze ostatnich przygód Poirota — nowa powieść z udziałem słynnego detektywa i nowa autorka, wybrana przez spadkobierców Agathy Christie!
Od czasu, gdy w 1920 roku jej pierwsza książka ujrzała światło dzienne, powieści Agathy Christie sprzedały się na świecie w łącznym nakładzie ponad dwóch miliardów egzemplarzy. Teraz, po raz pierwszy w historii, spadkobiercy pisarki zgodzili się na publikację nowej powieści z udziałem jej najsłynniejszego bohatera.
Na wstępie warto powiedzieć, że nikt nie jest w stanie zastąpić pani Agathy Christie. To ona przecież wykreowała postać naszego dzielnego, dokładnego detektywa Herkulesa Poirota, którego pokochały tłumy. Panie Sophie Hannah dostała szansę, by wykrzesać coś od siebie, i choć staram się nie mieć uprzedzeń, na początku trochę się tego obawiałam. Okazało się jednak, że zupełnie niepotrzebnie, ale o tym za chwilkę. 

Okładka jest przepiękna, bo czarna i gustowna. Mój wzrok skupia się jednak nie na ogólnym jej kształcie i wyglądzie, a na wielkim napisie „Agatha Chrsitie”. No nie wpadłabym na to, biorąc książkę do ręki, że to może mieć coś wspólnego z Christie! Nie wiem, ale jakoś mi ten napis nie pasuje. Drugą rzeczą, o której chciałam wspomnieć przy okazji okładki to fakt, że odbijają się na niej palce. Niezależnie od tego, czy wytrę dłonie, czy nie, biorąc ją do ręki – zostawiam na niej ślad. A, że jest czarna, ten efekt jest podwójny i dla kogoś takiego jak ja, który ma  manię wycierania ekranu telefonu dotykowego za każdym razem, gdy z niego skorzystam, jest to trochę drażniące. 

Na kartach powieści przenosimy się do Anglii lat dwudziestych ubiegłego wieku. Poirot, wraz ze swoim znajomym, rozwikłują zagadkę potrójnego morderstwa w znanym, angielskim hotelu. Rzeczą, która od razu zwraca uwagę naszego dzielnego detektywa to fakt, iż trzy ciała mimo, iż ułożone są w tej samej pozycji, to jednak „coś” się tu nie zgadza. Poirot nie ustępuje w swoim postanowieniu, łączy morderstwo z przypadkowym spotkaniem się  w kafeterii z pewną kobietą, która oznajmiła mu iż „zostanie zamordowana” i jak najprędzej chce dowieść prawdy. W tym wszystkim nadal jest nieustępliwy, nadal szuka dziury w całym i zwraca uwagę na każdy, nawet najmniejszy szczegół, który mógłby pomóc rozwikłać zagadkę.

Nie porównywałabym tego jednak do dzieł, które wyszły spod pióra pani Christie. Pewnie gdybym nie wiedziała, że napisał to kto inny, nie spostrzegłabym różnicy. Wiedząc jednak, dopatrywałam się jakiś uchybień, czegoś co wskazałoby, że ta książka jest błędem. Czego, z ulgą na sercu powiedzieć nie mogę, bo książka trzyma fason. Podczas jej czytania, miałam dużo typów osób, które mogłyby to zrobić, byłam jednak jak Edward Catchpool, który sam za naszym detektywem nie nadążał.



Książkę otrzymałam dzięki uprzejmości Wydawnictwa Literackiego.





You Might Also Like

12 komentarze

  1. Czytałem kilka książek, ale tej, która jest bardzo szczególną, bo wydaną po tak długim czasie, aż wstyd nie przeczytać, więc sięgnę na pewno. Świetna recenzja!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam :-) tylko mnie wkurza ta okładka tej, bo obmacam paluchami i widać, wszyystko widać i mi się to nie podoba, bo ja muszę mieć takie wszystko cacy ;-; dziękuję!

      Usuń
  2. Ja niebawem biorę się za tę książkę :)
    Ale - uwierz mi - "prawdziwa" Christie jest na pewno jeszcze o wiele lepsza!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam :-)
      Ależ wiem! Sama się zaczytuję, za każdym razem kilka z biblioteki wynoszę!

      Usuń
  3. Widziałam ostatnio w Lidlu właśnie tą książkę i już miałam wziąć (bo wstyd powiedzieć, ale nie czytałam jeszcze żadnej pozycji Christie), ale ostatecznie odłożyłam, bo trochę za dużo czeka na półce ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj ja też mam strasznie dużo odłożonych książek, ale co ja zrobię :)

      Usuń
  4. Czytałam tylko "Morderstwo w Orient Expressie" Christie, ale jakoś mnie nie powaliła. Mam nadzieję że inne książki autorki będą lepsze :)

    PS. Widziałam że też wygrałaś wejściówkę na koncert w konkursie na recenzje Matthew Quicka :). Dostałaś już jakąś informacje na temat odbioru nagrody? I jakbyś mogła mi zdradzić w którym mieście wybierasz się na koncert? Może Kraków? ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I są, polecam :-)

      Kurde, wydało się! XD Tak, najpierw dostałam e-maila, gdzie poproszono mnie o podanie numeru telefonu, następnie zadzwoniła do mnie pani z Wydawnictwa Otwartego, i powiedziała, że jeszcze nie wie, czy odbiorę wejściówki wcześniej, czy wylegitymuję się u ochroniarza. A spotkanie z zespołem ma się odbyć przed koncertem, ale w sprawie tego również będzie do mnie jeszcze dzwonić :) Ależ oczywiście, że Kraków :D

      Usuń
    2. Kurczę, a do mnie się nikt nie odezwał, chociaż podałam swój numer telefonu. Napisałam jeszcze jednego maila i czekam na odpowiedź. Też idę na koncert w Krakowie ;).

      Usuń
    3. A sprawdzałaś, czy dobrze podałaś numer telefonu? Wiem, że pewnie dobrze, ale wiesz, nuż pomyliła się jakaś cyferka i temu nie oddzwanają :)

      Usuń
  5. Nie znam twórczości tej autorki, ale zmierzam to zmienić, chociaż nie wiem kiedy, bo ostatnio narzekam na brak wolnego czasu. Niemniej będę mieć na uwadze powyższą pozycję, skoro tak bardzo ją zachwalasz.,

    OdpowiedzUsuń

Instagram