PRZEDPREMIEROWO „Poza Sezonem” Jørn Lier Horst

by - niedziela, sierpnia 30, 2015


Ove Bakkerud wraca do swojego domku letniskowego po długiej nieobecności. Na szczęście sezon urlopowy dobiegł końca, więc w zupełnej ciszy i spokoju będzie mógł tu odpocząć, a przy okazji zrobić może gruntowniejsze porządki, w końcu zima nadchodzi, trzeba się przygotować. Już wyciąga rękę, już niemal dotyka klamki… a tu okazuje się, że drzwi są otwarte. Blady strach go ogarnia, ciarki przechodzą po plecach: toż to włamanie! Rozgląda się wokół, próbuje coś w tej ciszy przenikającej usłyszeć. Szelesty. Kilka domów splądrowanych. Zawartość szafek powywracana. Zupełny rozgardiasz. Nie spodziewał się jednak, że w domu należącym do sławnego gwiazdora telewizji, Thomasa Rønningena znajdzie czyjeś zmasakrowane zwłoki.  Takich niespodzianek nie lubi chyba nikt.

„Poza sezonem” to trzecia w kolejności książka z serii o Williamie Wistigu wydana na polskim rynku. Jednak w ogólnym rozrachunku jest to siódma część, bowiem w Polsce książki (przynajmniej z tej serii) wydawane są od końca. Nie wiem, czemu tak jest, ale łatwo chyba mnie oszukać i wprowadzić w błąd, bo dowiedziałam się o tym dopiero teraz. A raczej: dopiero teraz na to wpadłam. Ale ciiii.

Kolejne spotkanie z Williamem Wistigiem mogę uznać za udane. Choć i tym razem nasz podkomisarz nie miał łatwo. Musiał dociec, kto i dlaczego włamał się do tychże domków (w większości już opuszczonych), kto zabił tego człowieka, ale przede wszystkim… odkryć, kim był ten człowiek. W trakcie śledztwa okazuje się, że los lubi płatać figle, że zaplanowanie czegoś w najmniejszych detalach nie gwarantuje powodzenia, że jak się wali, to wszystko na raz, że każdy ma jakieś tajemnice i sekrety, które nie mogą ujrzeć światła dziennego, i przede wszystkim – że jak się chce, to się może wszystko. Nawet z pozoru niemożliwe.

Pomimo tego przejścia w czasie, które w tej części staje się widoczne, książka naprawdę mi się spodobała. Nie chce mi się po raz kolejny pisać o tym, że Jorn Lier Horst jest dobry w tym, co robi, że doskonale wie, o czym pisze, że nie zanudza nas, tylko rozwikłując kolejne zagadki wprawia mnie po prostu w osłupienie.

I powiem Wam, że jak przeczytacie zakończenie, to będziecie mega zaskoczeni. Tak. No chyba, że jesteście ode mnie mądrzejsi. Bo ja z każdym kryminałem sama podejmuję się rozwiązywania zagadek i chyba mimo wszystko jestem w tym beznadziejna. Taki tam smuteczek. Śmigajcie więc do księgarń, gdy książka się pojawi bo naprawdę warto ;) 

Książka otrzymana dzięki uprzejmości wydawnictwa Smak Słowa



You May Also Like

5 komentarze

  1. Ulala... czyli że warto dać szansę ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Oooo zaciekawiłaś mnie, a szczególnie tym zaskakującym zakończeniem :) Lubię takie, więc będę miała książkę na uwadze ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Powiało grozą przy zmasakrowanych zwłokach... a i jak fajnie okładka się komponuje z tytułem! Mrocznie :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Olaboga, jak ja długo już spoglądam na "Jaskiniowca" na mojej półce! Koniecznie się zabiorę za nią, mam nadzieję, że jeszcze w te wakacje. :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Piękny szablon! Nie wiem, na co narzekasz :v

    OdpowiedzUsuń

Obserwatorzy