poniedziałek, 20 lutego 2017

Rozpraw się ze swoją wewnętrzną jędzą // Amy Ahlers, Christine Arylo




Moje nastawienie do poradników jest raczej kiepskie – może przez to, że za pisanie takowych bierze się każdy, komu wydaje się, że ma coś do powiedzenia. Zazwyczaj okazuje się, że takie książki to dno, jednak dobrze się sprzedające. Gdy jednak zobaczyłam zapowiedź zołzy, pomyślałam, ej, może to będzie dobre. Jeśli nie, tym bardziej już po nic w takim stylu nie sięgnę.

[…] jest jeden rodzaj jędz, od których żadna kobieta nie potrafi uciec! Są złośliwsze od wszystkich znanych nam heter, zdolne zniszczyć nasze plany i starania w mniej niż minutę, zołzy, które spraiwiają uruchomić uczucie strachu, stresu, poczucie winy, zdolne umniejszyć każdy sukces, na który kiedykolwiek zapracowałaś. […] Cóż, taka złośnica często żyje w nas samych – to właśnie ona jest tą wewnętrzną zołzą.

 Drogie panie, musimy stawić czoła prawdzie: w każdej z nas, nawet jeśli nie chcemy w to uwierzyć, siedzi mała zołza która uaktywnia się właśnie wtedy, kiedy w ogóle się tego nie spodziewamy. Okazuje się, że nawet nie musimy o jej istnieniu wiedzieć! No bo przyznaj – ile razy czułaś się gorsza od innych? Ile razy powtarzałaś, że innym się udaje, ale nie tobie? Ile razy jakieś swoje niepowodzenie tłumaczyłaś tym, że masz: pecha, gorszy dzień, że w życiu ci się nic udało, a każde kolejne działanie, którego się podejmiesz, na pewno się nie powiedzie? Tak, właśnie to podpowiadała ci twoja wewnętrzna jędza, siedząca gdzieś w kącie głowy i tylko czekająca na to, by ci dopalić. Jak widać, skutecznie, skoro sięgasz po tą książkę.

Dzięki Rozpraw się ze swoją wewnętrzną jędzą dowiedziałam się kilku ciekawych rzeczy. Znalazłam archetyp swojej osobowości – cheerleaderkę tryskającą na imprezie* , moją bronią okazały się być różowe okulary, a wadami – uciekanie od rzeczywistości, próba unikania trudnych i nieprzyjemnych uczuć, a przede wszystkim – bycie przesadnie i nieroztropnie optymistyczną osobą. To jest ten moment, w którym nie ma się co oszukiwać, jeśli tak mówi książka, jeśli takie właśnie cechy w sobie rozpoznaję, tak właśnie jest. 



Czy na dobre przekonałam się do poradników? Tego nie jestem w stanie powiedzieć, bo poradnik poradnikowi nierówny. Jędza, choć momentami wydawała mi się momentami przewidywalna (coś na zasadzie „wiedziałam, że to tak funkcjonuje”), tak naprawdę jej mocną stroną jest to, że – kolokwialnie – wystawia kawę na lawę, nie owija w bawełnę i mówi tą prawdę, przed którą chcemy uciec. Jest o odpowiedzialności za swoje czyny, o motywacji, o sięgnięciu gdzieś w głąb siebie, o wywaleniu na wierzch tych rzeczy, które nas przerażają, o stawieniu im czoła, ale przede wszystkim o tym, że nie jesteśmy robotami, możemy mieć słabsze chwile, najważniejsze jednak się nie poddać, tylko mimo wszystko walczyć.

Więc jeśli czujesz, że coś nie idzie po twojej myśli, jeśli czujesz, że „coś”, jakaś dziwna tajemnicza siła napełnia twój umysł negatywnymi myślami – nie daj się! Wywlecz swoje strachy na wierzch i staw im czoło, bo chyba nie warto w ten sposób przegrać swojego życia. A no i oczywiście możesz przeczytać tę książkę, jeśli chcesz siebie poznać bez wychodzenia z domu.

* ja i imprezy, dobre sobie, aż się uśmiałam.

Egzemplarz otrzymany dzięki uprzejmości Wydawnictwa Muza 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Obserwatorzy