„Portret Doriana Gray'a” Oscar Wilde

Styczeń bez wątpienia okazał się dziwnym miesiącem. Powrót do rzeczywistości po tak ogromnej liczbie wolnego był straszny, miałam problemy z wbiciem się z powrotem w „uczelnia mode” , a w końcu jak mi się to udało, to zaczęły mnie gonić i dusić terminy oddania prac, jednej, drugiej… i tak jakoś znikąd zrobił się luty.

Nie był to jednak zły miesiąc pod względem czytelniczym; choć pisałam tylko to, co musiałam, nadal nie stroniłam od książek i tak udało mi się zacząć drugi miesiąc roku z siedmioma przeczytanymi na swoim koncie. Mogę być tylko dumna  ;-)

moja uczelnia ma własny filtr na
snapchacie, nie wierzę :)
Dzisiaj kilka słów o „Portrecie Doriana Gray’a” i o tym, jak często (niestety) okazuje się, że to, na co się napalam okazuje się, cóż, przeciętne.  Do przeczytania „Portretu…” zabierałam się od dawien dawna, ale a to nie było książki w bibliotece, a to była zbyt droga (a przynajmniej tak mi się wydawało), a to sobie o niej zapominałam. W końcu jednak kupiłam, zgrałam na czytnik i postanowiłam sobie: teraz albo nigdy.

Dorian miał marzenie. Widząc swoje piękne odbicie na obrazie zamarzył – być może naiwnie – by to właśnie lico się starzało, a nie jego piękna, niezmącona niczym twarz. Podobno najgorszym, co może stać się z marzeniem, to może się ono spełnić. Tak było w tym wypadku. Obraz Doriana zaczął się starzeć, to namalowana twarz zaczęła ponosić skutki jego większych i mniejszych grzeszków. Mijał rok za rokiem, lata za latami, twarz Doriana nadal pozostaje niezmącona.

Nie wiem, czego się spodziewałam – czy historii, która zaprze mi dech w piersiach, wywróci świat do góry nogami i wprowadzi w stan nadmiernej ekscytacji, bo tak czy siak… jakoś średnio mi książka podpadła. Momentami zbyt idealistycznie, zbyt „poetycko” i wyniośle. Miałam żal do bohaterów, że mało co używają mózgu, że przejmują się głupotami, myślą o czymś co konkretnie nie ma żadnego znaczenia, że są małostkowi i denerwujący. Chcą by ich marzenia się spełniały; kiedy to się dzieje nie potrafią wziąć za nie odpowiedzialności.

W życiu chodzi o to, aby rozwijać siebie. Każdy z nas zjawił się tutaj, aby w pełni urzeczywistnić swą naturę. Dzisiaj jednak ludzie boją się sami siebie.

Nie mogę jednak powiedzieć, że „to zła książka była” bo to byłoby nieprawdą. „Portret…” przeczytałam z czystej i nieprzymuszonej ciekawości; chciałam zobaczyć czy rzeczywiście tak zachwyca i czy rzeczywiście klasykę zawsze warto znać. Moje wyobrażenie o „Portrecie…” w starciu z rzeczywistością przyniosło słaby efekt.  Nie znaczy to jednak, że nie polecam, bo pewne książki warto znać albo przynajmniej poznać, by móc wyrobić sobie własną opinię. Ja z Dorianem się nie polubiłam… ale kto wie, może kiedyś jeszcze spróbuję.


Intelekt sam w sobie jest przesadą i rozbija harmonię każdej twarzy. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Labels

#MójEmpik #mójpoczątekwszystkiego #konkursmoondrive 5/5 52bookchallenge 2018 52BookChallenge2015 52BookChallenge2016 52BookChallenge2017 Agata Christie Agnieszka Lingas-Łoniewska Akapit-Press Akurat Albatros AMBER Artur Rojek astraia autobiografia biografia biograficznie Black Publishing Bonda book tag Bralczyk Bram Stoker broadchurch brzydota Bukowy Las Burda książki Cecelia Ahern charles bukowski Chyłka ciekawostki Curly Heads Czarna Owca czytajPL czytamy Dagmara Półtorak Dan Brown dla młodzieży Dolnośląskie Dominik W. Rettinger Dracula dramat dziwnezdjęciawcenie ebook Eric-Emmanuel Schmitt erido.pl felietony filmowo Gaiman happysad haul historyczna iiteratura obyczajowa Izabela Sowa jakub małecki jakub żulczyk Janusz L. Wiśniewski Jeżycjada Jo Nesbø John Green Jojo Moyes Jørn Lier Horst kalendarz Karakter katarzyna bonda Katarzyna Tubylewicz kinowo konkurs kryminał kryminał polski kryminał szwedzki książka książki książkoholik książkowo księgarnia Lackberg literatura amerykańska literatura autobiograficzna literatura faktu literatura historyczna literatura kryminalna literatura norweska literatura obyczajowa literatura piękna literatura polska literatura skandynawska literatura współczesna literatura zagraniczna literatura zagrniczna maj Małgorzata Musierowicz Matthew Quick Michael Cunningham migawkamiesiąca Mikołaj Milcke Millennium mitologia muzycznie muzyka muzyka polska muzykoholik nagroda literacka nathan hill Netflix nie napisałam o nich niebo nieumiemśpiewać Nina George Nina Reichter Novae Res o mnie Obejrzajki Odkrywamy Blogosferę Olga Tokarczuk Piotr Adamczyk płyta poczuj miętę do czytania podsumowanie miesiąca poezja polska prasa poradnik praca zbiorowa prószyński i S-ka przemyślenia Puzyńska Regina Brett Remigiusz Mróz Replika reportaże Richard Paul Evans romans sensacja seriale Share Week 2017 Share week 2018 słucham Smak Słowa smutek Sophie Hannah Stosikowo śmierć świat książki Święto Blogów TAG Targi Książki tbr Teodor Szacki thriller thriller psychologiczny tomasz lipko TOP 10 tyleczytania tylemiłości urodziny W.A.B Wendy Welch wersja angielska wielka wymiana książkowa woblink współczesna wydawnictwo AGORA SA wydawnictwo akurat wydawnictwo czarna owca Wydawnictwo Czarne Wydawnictwo czwarta strona Wydawnictwo dobra litera wydawnictwo dobra literatura wydawnictwo Filia wydawnictwo insignis wydawnictwo kobiece wydawnictwo literackie wydawnictwo marginesy wydawnictwo muza sa wydawnictwo otwarte wydawnictwo Prószyński i S-ka wydawnictwo Rebis wydawnictwo w.a.b wydawnictwo znak wyniki wywiady zachciejki Zielona Sowa Znak Znak literanova Zygmunt Miłoszewski